Kwoty pieniężne także były w różnych wysokościach – od kilkuset złotych do ponad stu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Na poniedziałkowej (20 bm.) rozprawie okazało się również i to, że w pewnych okolicznościach Beata K. twierdziła, iż posiada swoje biuro adwokackie nawet w... Berlinie. Zeznawał o tym dzisiaj kolejny świadek, którego obrony przed berlińskim sądem podjęła się oskarżona. Z tego też powodu naciągnęła świadka na 3 tys. złotych tytułem prowadzenia sprawy w Berlinie i 3 tys. euro na rzekomą kaucję, jaką trzeba było wpłacić w Berlinie, żeby świadek uniknął tamtejszego więzienia. W rezultacie okazało się jednak, że sprawa w Berlinie zakończyła się uniewinnieniem, a świadkowi nigdy nie groziło aresztowanie.
Więcej w papierowym wydaniu gazety.
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl