Nawet oberwanie chmury nie przeszkodziło zwiedzającym w uczestniczeniu w Nocy Muzeów w Świnoujściu. Już przed godziną 19:00 przy wejściu do Muzeum Rybołówstwa Morskiego stała grupa ponad 100 osób. Sygnałem rozpoczęcia była melodia wieżowego kuranta. Z minuty na minuty przybywało kolejnych chętnych do wieczornego zwiedzania. Organizatorzy szacują, że podczas 5-godzinnej akcji uczestniczyło w niej blisko 3 tysiące osób.
Już od progu zwiedzających witały duchy dawnego Świnoujścia. Niektóre bardzo sympatyczne, a niektóre straszne, tak jak duch dawnego rzeźnika straconego w 1913 roku za zamordowanie kilkunastu dzieci. To nie było zwyczajne zwiedzanie, lecz zabawa edukacyjna. Każdy wchodzący od muzeum dostawał kartkę z tajemniczymi zagadkami. W jej rozwiązaniu pomagały duchy miasta.
- Postawiliśmy na interakcję. Nie chcieliśmy organizować zwyczajnego zwiedzania tak jak w wielu miejscach w Polsce. Przy okazji wizyty w muzeum, postanowiliśmy wciągnąć zwiedzających do zabawy, a przy okazji także zainteresować fascynującą historią Świnoujścia - tłumaczy Piotr Piwowarczyk, prezes Świnoujskiej Organizacji Turystycznej. - Pomagały nam w tym duchy, które wyszły tej nocy z zakamarków miasta. Tak jak chociażby Fryderyk Wilhelm Krause - dawny armator wielu statków, czy latarnik Sharky, który mimo polecenia niemieckich wojskowych, nie wysadził w powietrze świnoujskiej latarni morskiej - dodaje.
W rolę duchów miasta wcielili się świnoujścianie. Niektórzy zwiedzający z zaciekawieniem przyglądali się twarzom mar, rozpoznając znane osoby. Wielu dopatrywało się w dobrodziejce Karolinie Emilii Heyse, która sfinansowała budowę sierocińca i kościoła ewangelickiego przy dzisiejszej ulicy Piłsudskiego, podobieństwa do wiceprezydent Świnoujścia. Doskonale ucharakteryzowane duchy, fantastycznie odgrywały swoje role. Więcej w papierowym wydaniu gazety.
tekst i foto; ŚOT
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl