Z rzeczoną kartą „telepin” udaliśmy się do najbliższej firmy zajmującą się telefonami. Miła pani wzięła kartę i odwróciwszy ją po stronie zaczynającej się tekstem: „Tak korzystaj z karty telepin. Jeśli dzwonisz... itd. itd. Ku mojemu zdumieniu, postępując krok po kroku i zgodnie z instrukcją, pani połączenie uzyskała. Sprawdzała także i drugi raz – z tym samym rezultatem. Oddając mi kartę powiedziała, że „wystarczyło dokładnie przeczytać i dostosować się do króciutkiej i łatwej instrukcji”.
Karta wartości 15 zł czeka więc do odbioru w naszej redakcji. Sprawdzona i dobra.
Niepokoi nas natomiast co innego. W mieście z tyloma oddalonymi od siebie dzielnicami na prawobrzeżu nie ma żadnej budki telefonicznej, na lewobrzeżu jest ich ilość śladowa, a przecież nie każdy ma i nosi przy sobie telefon komórkowy, zwłaszcza ludzie starsi. Jak więc w razie czego, w chwili jakiegoś nieszczęścia, powiadomić stosowne służby, czy organa.
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl