- Eee tam to nie tylko popijanie z Rusmanami wielce mu szkodzi. Patrzajta jaki on skonan jest dnia każdego w robocie na dworze czerwonymi ślipiami świecąc. Widać chłopina po nocach nie sypia i może gdziesik haruje, albo i pija ze zgryzoty, że rolę taką niewdzięczna mu kasztelan Oponusus przypisuje i świństwowania różne robić każe – szeptali do siebie po kątach dworzanie.
- Wiecie czasy ostatnimi to ci on nawet za grodzkie talary w sprawach gumiarni i pomywaczki do wozów niby żonichy kasztelana Oponususa łeb własny nastawiał na szwank się narażając, boć to przecie prywatę w robocie grodzkiej czynił za co i odpowiedzieć może – mawiali inni dworscy słudzy.
W ogóle to na dworze markotno było i nerwy dworzanie zszargane wielce mieli. Bamicha jako to zwykle ganiała dworskich bez opamiętania zdania co chwila zmieniając, że nikt już tego wyłapać nie mógł o co to chodzi. A z boku prawdy zalegający potok słów jakie lała z siebie porażał wielu. Jakosik jednak trza było tłumaczyć te błędy za błędami na dworze czynione co to ich końca w budowaniach wielu widać nie było. Na PlacuWolnym Bamicha takoż pomieszała okrutnie z robotami aby ukryć to co knotem wielkim stało i czego nie upilnowała, boć robić tego z prosta nie potrafi. Grodzianie zaś po nowych traktach co to im Bamicha w grodzie zafundowała za talarów krocie klnąc wozami jeździli po łbach ze zgryzoty się waląc i pomstując na dworu głupotę. cdn
Gall Anomal
(wszelkie podobieństwo do znanych współcześnie osób i sytuacji jest całkowicie przypadkowe)
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl