W tworzonych zespołach miałoby znaleźć się po kilka szkół mieszczących się w odległych budynkach. I tak w Świnoujściu publiczne liceum ogólnokształcące stanowiłoby zespół z publicznymi szkołami podstawowymi położonymi na prawo i lewobrzeżu. Wspólna byłaby dyrekcja, wspólne grono pedagogiczne. Podobnie podstawówki miałyby przyporządkowane sobie poszczególne przedszkola, a dyrektor szkoły podstawowej miałby nadzór nad realizowaniem programu przygotowania przedszkolnego.
MEN tłumacz, że w tej chwili nie we wszystkich szkołach są pełne etaty np. dla psychologa albo dla nauczycieli takich przedmiotów jak muzyka, czy plastyka. Natomiast w zespole złożonym z kilku szkół, czy przedszkoli łatwiej będzie zatrudnić na pełnym etacie odpowiedniego nauczyciela. Ministerstwo zamierza też zmienić obowiązujące dzisiaj programy nauczania. Zmiany mają wejść w życie w 2012 r.
Zdaniem resortu edukacji, zespoły szkół, złożone z gimnazjum i liceum, których w Polsce jest obecnie około 1000, sprawdzają się. Ich uczniowie osiągają lepsze wyniki na maturach.
Uważa on ponadto, iż nauczyciele, którzy uczą w obu szkołach, znają uczniów i wiedzą, czego mogą od nich wymagać, ponieważ praca z uczniami obliczona jest na całe sześć lat.
Ministerstwu Edukacji Narodowej zależy nie tylko na poprawie wyników. Połączenie gimnazjów z liceami ma zwiększyć szanse powodzenia reformy programów nauczania. Zakłada ona między innymi, że uczeń trafiający do liceum nie będzie powtarzał materiału z gimnazjum i po pierwszej klasie szkoły średniej zakończy się jego wykształcenie ogólne. Przez kolejne dwa lata edukacji, ma zgłębiać przedmioty maturalne i przygotowujące do studiów.
Więcej na ten temat w najbliższym papierowym wydaniu „Wyspiarza niebieskiego”
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl