Łącznie w związku z zamiarem utworzenia „Przylądka Pomerania” zaplanowana jest wycinka na tym obszarze aż 30 hektarów lasu. Te 11 ha to więc tylko początek leśnej rzezi jaka ma wkrótce nastąpić. Wypada się zapytać, czy aby megalomańskie plany nie wyrwały się spod czyjejkolwiek kontroli? Dlaczego? Otóż obecnie po wycofaniu się konsorcjum belgijsko-katarskiego nie ma inwestora i tę rolę póki co przejął Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście (ZMPSiŚ), czyli należąca do państwa spółka pożytku publicznego. Do państwa czyli jak rozumiem do nas obywateli …tyle tylko, że jak się okazuje nie mamy jako tutejsi obywatele (chyba gorszego sortu) nic do gadania. Zatem ZMPSiŚ jest to spółka pożytku publicznego …z pożytkiem wyłącznie dla wybrańców. A co będzie dalej? Cóż - się wybuduje, jak się wybuduje i po prostu sobie będzie. A to czy aby projekt jest ekonomicznie zasadny to jak się okazuje rzecz absolutnie wtórna i ocenimy go dopiero po efektach. A jak efekty będą fatalne? Ano wtedy pozostanie nam usypany Przylądek Pomerania i zniszczone środowisko naturalne niebywale urokliwej, naturalnej i niezadeptanej dotąd plaży, czyli pozostaniemy z przysłowiową „ręką w nocniku”
ZMPSiŚ wyrżnie nam łącznie 30 ha lasu i jednocześnie rozdał już (tytułem rekompensaty?) za pośrednictwem świnoujskiej fundacji Speak Up 600 sadzonek drzew i krzewów. Nie bardzo wiadomo śmiać się z tego, czy tylko płakać? Jedno jest pewne owa spółka pożytku publicznego zasługuje w pełni na miano „greenwashing” , czyli zwykłej „ekościemy” , albo jak kto woli zielonego mydlenia oczu.
Wn
Foto: PP
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl