„Narastające incydenty”, „coraz śmielsze wilki”, „ataki w pobliżu domów” – choć infosfera pełna jest podobnych haseł, nie mają one oparcia w danych. Publikacje tego typu nie podają nawet okresu, charakteru zdarzeń ani definicji samego „incydentu”, co pokazuje, że problemem nie są wilki, ale dezinformacja.
Doniesienia o atakach wilków często opierają się na nieprecyzyjnych pojęciach, w których do jednej kategorii zalicza się także samo zaobserwowanie zwierzęcia – co nie jest zdarzeniem konfliktowym. Część informacji jest całkowicie fałszywa, jak doniesienia o atakach wilków na ludzi z 2025 r
Narracja o „narastających incydentach” nie ma oparcia w danych
Przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (GDOŚ) oraz dyrekcji regionalnych, a także Główny Konserwator Przyrody w publicznych wystąpieniach, między innymi podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. środowiska 9 lipca 2025 r. jednoznacznie wskazali, że nie obserwuje się wzrostu liczby szkód powodowanych przez wilki, a wzrost wypłacanych odszkodowań wynika z inflacji i wzrostu cen inwentarza, nie z większej liczby zdarzeń.
Jednocześnie przy poziomie 98 zgód na odstrzał wilków w 2024, faktycznie zabito 20 osobników, co pokazuje, że wydawane przez GDOŚ zgody na odstrzał wilków nie są wykorzystywane.
Eksperci zajmujący się ekologią wilka podkreślają, że:
— Wilk nie jest zagrożeniem dla człowieka. Zagrożeniem jest dezinformacja, która może prowadzić do decyzji szkodliwych dla przyrody i lokalnych społeczności. Dlatego tak ważne jest, by media w tym temacie opierały się na danych i konsultacjach z ekspertami — mówi Sylwia Szczutkowska ze Stowarzyszenia Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
SPnrzWI
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl