Sprawa dotyczy 40 letniej kobiety, która jak twierdzi, w styczniu br. urodziła dziecko będąc w 6 miesiącu ciąży. Rodziła na sali oddziału ginekologicznego, bez pomocy medycznej. Kobieta uważa, że w chwili urodzenia córka dawała oznaki życia. W aktach szpitalnych napisano jednak, że dziecko przyszło na świat martwe. Według matki córeczka żyłaby, gdyby nie zaniedbania lekarzy. Nie mogła się doprosić pomocy. Rodziła na sali sama. Jak twierdzi dopiero po porodzie do sali przyszła pielęgniarka. Przewiozła kobietę do pokoju zabiegowego, gdzie stwierdzono śmierć noworodka.
Kobieta złożyła skargę do Wojewódzkiego Konsultanta ds Położnictwa i Ginekologii, który bada w tej chwili jej zasadność.
Więcej w papierowym wydaniu gazety.
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie materiałów bez zgody redakcji zabronione.
www.wyspiarzniebieski.pl